Dzień dobry, heloł, dobry wieczór, no siema, wiesz o co chodzi. Bardzo interesujące życie panny Marianny Mańki. Sama się sobie dziwię, że jest aż tak "prywatnie".
Siedzę na parapecie w swoim pokoju. Nawet nie zauważam, kiedy słońce
postanowiło zakończyć na dziś swoją pracę. Lampki przed domem zaświeciły
jasnym, chłodnym blaskiem. Minął kolejny dzień. Przylepiając nos do
szyby wpatruję się w ciemność. Zamyślam się, wyobrażając sobie ciepły
poranek. Budzi mnie blask słońca i miauczący kot. Delikatny wiosenny
wiatr, który wraz z tysiącami pyłków niesie płomienną nadzieję na
zbliżające się, cudowne wakacje. Biorę łyk ciepłej herbaty, zakładam
ulubione słuchawki i włączam przypadkową piosenkę. Ups, z jednego utworu robi
się dwadzieścia... Już późno. Nie uczę się na jutrzejsze lekcje, nie mam
siły. Głos rozsądku jednak każe mi wstać... Biorę
powyginane zeszyty z mnóstwem zapisków i kolorowe książki. Chwilkę
rysuję szlaczki palcem po okładce ulubionego kajetu... Otwieram na przypadkowej stronie. Moim oczom ukazują się, oczywiście oprócz nabazgrolonych byle jak notatek, tęczowe marginesy, esy-floresy i różowe karteczki, które przyklejamy sobie na przemian z przyjaciółką. Piękne wspomnienia sprawiają, że mimowolnie się uśmiecham... Szkoła nie jest taka zła. To właśnie w tym miejscu dzieje się tak wiele rzeczy. Tak wiele dobrych, ale również i przykrych sytuacji... Poznaję tak wielu ludzi... Nocą w tym miejscu jest magicznie. Oczami wyobraźni widzę miliony gwiazd, które śmieją się do nas z góry. Kładziemy się na ławce i pozwalamy otulić zimnym powietrzem. Długo się w nie wpatrujemy. Nie mówimy zbyt wiele, ale to nie jest niezręczna cisza. Mamy po kilkanaście lat. Tworzymy własną historię. Tak, jak każdy. To właśnie jest jej część. Nie zawsze jest wesoła. Ale Bóg jeszcze z nami nie skończył.
Chyba każdy z nas znalazł się w sytuacji, z której nie potrafił wybrnąć, nie był zadowolony z jej przebiegu, lecz zadanie wymagało pracy w grupie. Wtedy opieprz dostają trzy pokolenia wstecz każdego z członków. A komu obrywa się najbardziej? Liderowi, opiekunowi, przewodniczącemu, osobie, która wpadła na ten piekielny pomysł zabrania się za to przedsięwzięcie. Ogólnie zależy to od tego, po której stronie stoisz i jak na to spojrzysz...